Polowanie na „Wojanki”

Polowanie na „Wojanki”

“Wojanek” to nazwa napojów (a także lodów), które powstały we współpracy influencera Wojciecha Tomalki – znanego jako Wojan – z siecią sklepów Żabka. Napój dostępny jest wyłącznie w Żabkach i występuje w dwóch smakach: truskawka-malina oraz pomarańcza-brzoskwinia.

Ten produkt zyskał niesłychaną popularność zwłaszcza wśród młodszych odbiorców, dzięki czemu sprzedaż natychmiastowo przeskoczyła poziom oczekiwań – sklepy dosłownie nie nadążały z uzupełnianiem zapasów.

Zjawisko „braku Wojanków”

Dla młodszych odbiorców, czyli dzieci i nastolatków śledzących Wojana na YouTubie i TikToku, ten napój nie był kolejnym słodkim  produktem. Był czymś więcej – materialnym dowodem na przynależność do społeczności, gadżetem od ulubionego twórcy, czymś, co trzeba mieć, by móc pochwalić się w grupie rówieśników. Efekt? Sprzedaż od pierwszego dnia przekroczyła najśmielsze prognozy. Sklepy nie były w stanie uzupełniać zapasów z wystarczającą szybkością, a pracownicy franczyz zaczęli radzić sobie na własny sposób – wywieszając na drzwiach kartki „Wojanków brak”.

Tak narodziło się zjawisko, które internet ochrzcił mianem „kryzysu wojankowego”. W praktyce wyglądało to tak: klienci wchodzili do Żabki i już na wejściu widzieli komunikat, że produktu, którego szukają, nie ma. Co ciekawe, ta niedostępność wcale nie zniechęcała – przeciwnie, tylko podsycała emocje. Brak stał się paliwem dla viralowych treści w social mediach. W Warszawie, Ostrowie Mazowieckim i wielu innych miastach użytkownicy dokumentowali swoje nieudane polowania na Wojanki. Puste półki i kartki z informacją o braku produktu zaczęły funkcjonować jak darmowe billboardy, które napędzały narrację jeszcze skuteczniej niż reklama telewizyjna.

Trudno nie zauważyć, że mamy do czynienia z sytuacją, w której zwykły napój gazowany urósł do rangi zjawiska społecznego. „Kryzys wojankowy” to nie tylko problem z logistyką – to także dowód na to, jak ogromna siła tkwi w połączeniu lojalnej społeczności influencera z dobrze zaprojektowaną dystrybucją i odrobiną nieprzewidywalności.

źródło: www.wojanek.pl

Zarządzanie dostępnością – co na to Żabka?

Kiedy półki w Żabkach zaczęły świecić pustkami, a w internecie rozlała się fala zdjęć z kartkami „Wojanków brak”, sieć stanęła w obliczu problemu, który dla wielu marek FMCG mógłby być koszmarem, a jednocześnie… prezentem od losu. Oficjalna linia komunikacji była jasna: to nie jest produkt limitowany. Żabka razem z producentem, firmą Vitamizu, deklarowała, że pracuje nad tym, by Wojanki były dostępne w sklepach na stałe. Brzmiało to jak próba uspokojenia klientów, którzy poczuli się, jakby uczestniczyli w wyścigu o „rzadki towar”. Jednak mimo tych zapewnień, sieć nie podała żadnych konkretów – nie poznaliśmy ani realnych wolumenów sprzedaży, ani daty, kiedy półki miałyby w końcu przestać straszyć pustką.

I tu kryje się najciekawszy element całej historii. Bo czy brak produktu był wyłącznie błędem w prognozach popytu, czy może częścią świadomej strategii marketingowej? Trudno to jednoznacznie rozstrzygnąć, ale z perspektywy komunikacji efekt był perfekcyjny. Każda kartka z napisem „Brak Wojanków” stawała się darmowym billboardem, każda relacja w social media podkręcała emocje. Braki na półkach nie gasiły zainteresowania – one je napędzały.

Na sukces złożyło się kilka nakładających się czynników. Po pierwsze, efekt influencera, który zadziałał silniej, niż można było przewidzieć. Wojan ma niezwykle lojalną społeczność – głównie dzieci i nastolatków – która niemal w całości przeniosła się z TikToka i YouTube’a do Żabki. Marki często zakładają, że hype w sieci zostanie w sieci. Tutaj jednak w ciągu kilku dni przełożył się na sprzedaż offline o skali, której nie udźwignęła logistyka.

Po drugie, ekskluzywność dystrybucji. Produkt dostępny tylko w Żabce z jednej strony wzmacniał poczucie wyjątkowości, a z drugiej skumulował cały popyt w jednym miejscu. Zabrakło efektu „rozproszenia” – zamiast wielu kanałów, które dzieliłyby ruch, wszystkie dzieci i nastolatkowie kierowali się do tej samej sieci.

Po trzecie, efekt viralu i kolekcjonerskości. W mediach społecznościowych pojawiały się filmy z „polowania na Wojanki”, relacje z kolejnych nieudanych prób zakupu czy zdjęcia pustych półek. Napój przestał być tylko napojem – stał się czymś w rodzaju gadżetu od ulubionego influencera. A jak wiemy, kolekcjonerska narracja i FOMO (fear of missing out) to najpotężniejsze motywatory dla młodych konsumentów.

Kolejnym czynnikiem był brak doświadczenia z tak gwałtownym popytem w niszy. Zarówno Vitamizu, jak i Żabka to firmy doświadczone, ale ich standardowe modele prognozowania sprzedaży bazowały raczej na klasycznych kategoriach FMCG, gdzie skoki popularności są przewidywalne i stopniowe. Tutaj mieliśmy do czynienia z segmentem młodych odbiorców, którzy działają falowo – dziś wszyscy chcą kupić Wojanka, jutro mówią o tym na TikToku, a pojutrze zaczyna się lokalny kryzys dostępności.

Na koniec warto wrócić do pytania, czy całe zjawisko nie było przypadkiem celowym „niedoszacowaniem”. Choć Żabka temu zaprzecza, część ekspertów uważa, że deficyt mógł być przynajmniej częściowo wkalkulowany w strategię. W końcu trudno o lepszą kampanię niż darmowe zdjęcia pustych półek, memy w internecie i lawina artykułów o „braku Wojanków”. To sytuacja, w której niedobór staje się walutą marketingową, a puste miejsce w lodówce – najmocniejszym komunikatem reklamowym.

źródło: https://www.moja-ostroleka.pl

Wojanki a Lody Ekipy – powtórka z rozrywki?

Historia „Wojanków” mocno przypomina fenomen Lodów Ekipy z 2021 roku. Wtedy to firma Koral, we współpracy z popularną grupą YouTuberów, wprowadziła na rynek lody sygnowane marką Ekipa. Efekt?

  • Produkt sprzedawał się w rekordowym tempie, a dzieci i nastolatkowie dosłownie polowali na niego w sklepach.

  • Puste zamrażarki w Żabkach czy Biedronkach były codziennością, a papierki po lodach osiągały zawrotne ceny na Allegro.

  • Wzrost sprzedaży lodów Koral w tym okresie przekroczył kilkadziesiąt procent rok do roku, co pokazuje skalę sukcesu (dane Koral, cytowane m.in. przez Business Insider).

Podobnie jak wtedy, w przypadku Wojanków niedostępność nie zniechęca, a napędza zainteresowanie. Różnica polega jednak na dystrybucji – lody Ekipy były dostępne w wielu sieciach, a Wojanki wyłącznie w Żabce, co czyni efekt pustych półek jeszcze bardziej widocznym.

Źródło: Sprawdziłem NOWE lody Ekipy, pomarańcza i jabłko. I wreszcie brawa dla Friza [Recenzja] – Vibez

Porównanie dwóch fenomenów

Element Wojanki (2024/2025) Lody Ekipy (2021)
Twórca / influencer Wojan (Wojciech Tomalka), youtuber/influencer dla dzieci Grupa Ekipa (Friz i spółka), najpopularniejsi twórcy młodzieżowi w Polsce
Produkt Napój gazowany + lody Lody wodne na patyku
Kanał dystrybucji Wyłącznie Żabka Ogólnopolska dystrybucja m.in. w Biedronce, Żabce i innych sieciach
Grupa docelowa Głównie dzieci i nastolatkowie (10–16 lat) Dzieci, młodzież i młodzi dorośli
Efekt rynkowy „Kryzys wojankowy” – puste półki i kartki „Wojanków brak” Kolejki w sklepach, sprzedaż papierków po lodach na Allegro, eksplozja sprzedaży Korala
Mechanizm hype’u Ekskluzywność (tylko Żabka), FOMO, viral w social media Viral w social media, kolekcjonerskość, memy, „papierki Ekipy” jako gadżet
Reakcja producenta Zapowiedź stałej dostępności, ale bez danych o skali Rekordowe zwiększenie produkcji przez Koral, komunikacja o milionach sprzedanych sztuk
Symbolika braku Kartki „Brak Wojanków” w Żabkach Puste zamrażarki i aukcje papierków

 

Ta tabela pokazuje, że choć oba zjawiska różnią się skalą i kanałami dystrybucji, mechanizm marketingowy jest bardzo podobny: influencer + viral + ograniczona dostępność = ogromny popyt i darmowa promocja w mediach.

Wnioski strategiczne dla marek FMCG

Fenomen Wojanków – podobnie jak wcześniej Lodów Ekipy – pokazuje, że świat marketingu nie kończy się na tradycyjnych kampaniach ATL. Oto kilka lekcji, które mogą przydać się markom planującym podobne działania:

  1. Influencer jako motor sprzedaży, nie tylko zasięgu
    Współpraca z influencerem nie musi być banerem czy filmem sponsorowanym. Jeśli społeczność jest lojalna i zaangażowana, produkt z jego twarzą może sprzedać się szybciej niż niejeden klasyczny brand.
  2. Niedobór to narzędzie marketingowe
    Brak produktu, o ile nie trwa zbyt długo, potrafi zbudować narrację wokół marki. „Brak Wojanków” stało się memem i darmową reklamą. Warto świadomie zaplanować limitowaną dostępność, by wzmocnić FOMO i viral.
  3. Ekskluzywność dystrybucji zwiększa efekt WOW
    Wprowadzenie produktu tylko do jednej sieci podbija jego postrzeganą wyjątkowość. Ale trzeba pamiętać, że to również zwiększa ryzyko braków i frustracji klientów – kluczowa jest szybka reakcja logistyczna.
  4. Social proof i kolekcjonerskość
    Dla młodych konsumentów produkt staje się symbolem przynależności do grupy. Kartki „Brak Wojanków” czy papierki po Lodach Ekipy to przykłady, jak zwykłe przedmioty nabierają wartości społecznej. Marki powinny szukać sposobów, by świadomie wspierać takie mechanizmy.
  5. Gotowość na „efekt viralu”
    Największe ryzyko? Nieprzygotowanie. Kiedy produkt nagle wybuchnie popularnością, liczy się błyskawiczna komunikacja, transparentność i zarządzanie dostępnością. Marki, które potrafią szybko reagować, wygrywają dwa razy – sprzedażowo i wizerunkowo.

Fenomen Wojanków to nie przypadek, tylko powtarzalny schemat, który można zaplanować i wykorzystać.

 

 

źródło: Wojanki to hit internetu. Gdzie kupić napoje i ile kosztują?

Chcesz stworzyć swój własny marketingowy fenomen?

Wojanki i Lody Ekipy pokazują, że nawet prosty produkt może stać się ogólnopolskim hitem, jeśli stoi za nim odpowiednia strategia – influencer, właściwy kanał dystrybucji i viralowa narracja.

Twoja marka też może wykorzystać te mechanizmy. W [nazwa agencji] pomagamy firmom FMCG i nie tylko projektować kampanie, które angażują, budują społeczność i realnie zwiększają sprzedaż.

📩 Skontaktuj się z nami i porozmawiajmy o tym, jak razem możemy zaplanować Twój własny „efekt Wojanków”.

Podziel Się

Warto przeczytać

Podziel Się

Warto przeczytać